Potrzebujemy:
-6 dużych buraków czerwonych ( mogą być okrągłę, ale te podłużne mają więcej słodyczy)
- około litra wody źródlanej ( mineralna niegazowana)
- czubata łyżeczka soli kamiennej
- 3 rozgniecione ząbki czosnku
- skórka chleba razowego bez konserwantów
Buraki obieramy ze skórki, myjemy i kroimy w talarki ( po pokrojeniu już nie myjemy, bo wypłukamy większość cennych składników z warzywa). Układamy w glinianym lub szklanym naczyniu, dorzucamy czosnek i zalewamy letnią wodą wymieszaną z solą. Warzywa muszą być przykryte płynem ( powierzchnia wody powinna być ok. 1 cm nad burakami, nie może być jej za dużo). Na wierzch kłądziemy skórkę razową żytnią. Przykrywamy ściereczką. Ja odstawiam zakwas na co najmniej tydzień. Codziennie zbieram z niego pianę, by nie powstała pleśń. Jeśli zobaczycie pleśń na skórce od chleba wyrzućcie ją i zastąpcie nową. Po 8-10 dniach zakwas przecedzamy przez gęste sito lub gazę i zlewamy do butelek lub słoików. Tym razem szczelnie zakręcamy. Zakwas jes gotowy do użycia. Ja na 4 litrowy barszcz używam około litra zakwasu, ale jest to kwestia smaku. Chodzi o poziom zakwaszenia zupy.Przyprawy takie jak liście laurowe, ziele czy czarny pieprz dodaję dopiero do zupy. Można dodać już do zakwasu, ale wtedy trzeba bardzo uważać doprawiając zupę, bo smaki się nałożą i może wyjść za gorzka.
Dobrze, że mi przypomniałaś, bo pewnie znowu bym sie obudziła z... barszczem z papierka w reku;)
OdpowiedzUsuńPeeS. Aaaaaaaaa... Karp po żydowsku? Obiecałaś!!!
OdpowiedzUsuńNIvejko, proszę :) Alez Ty masz pamięć. Tym razem podam wcześniej, bo zdjęcia mam z ubieglego roku ;)
OdpowiedzUsuńno robiłam cóś takiego, już w sierpniu, ja jako totalny cykor po dłuuuuuuuuuugim czasie zrobiłam sobie badania iiiiiiiii, coś źle wyszło, konieczne stało się uzupełnienie witamin, żelaza itd. po 1 prawie zemdlałam, puls 200, jak już zaczęłam jasno myśleć popytałam tu i tam iiiiii właśnie kazano mi zrobić coś takiego, zrobiłam.. tyle, że od sierpnia wypiłam zaledwie 1/2 butelki.. ale do obiadku mniam;-)
OdpowiedzUsuńOjej Jazz. To Ty anemię miałaś. NIe pij zakwasu, bo to samo w sobie smaczne nie jest. Nagotuj z tego gar barszczu i będzie "lepiej wchodził" :)))
OdpowiedzUsuńSok z żurawiny jest tez bogaty w żelazo, watróbka wołowa, wieprzowa i drobiowa, szpinak dawno przereklamowany. No i olbrzymie wartości żelaza ma czerwone, wytrawne wino!
Jazz cz.II Żelazo :
OdpowiedzUsuńmięso wołowe, dziczyzna, orzechy włoskie, rodzynki, suszona żurawina ( smaczna, zmieszaj ją z orzechami włoskimi i podjadaj w pracy). Zdrowia!
A ja jadę do rodziców, i to wszystko mnie omija... ale pracuję do oporu, kiedyś i na mnie przyjdzie pora, ale gotowanie na szczęście mam w jednym paluszku od trzydziestu lat :) buziaki i dziękuję za ten zapach...
OdpowiedzUsuńMargo, tutaj moge się dzielić tylko zmyslami, bo jak inaczej bym do Was dotarła :)
OdpowiedzUsuńale ja się czuje świetnie, anemii nie mam, na razie;-) a mięsko lubię, wino też, tylko konsekwencji mi brak, no i dziękuje za fachowe porady;-)kupie sok, orzechy wcinam od czasu do czasu.. damy rade Pani dr;-)
OdpowiedzUsuńHi, hi, hi :))) Straszysz, ze mdlejesz, to robię co mogę :)
OdpowiedzUsuńno mdleje, ale przy pobieraniu krwi, jak widzę igłę już mam tętno 200/200, wystarczy przewiązać mi rękę, i już mam koła;-);-);-) no cóż, już taki ze mnie mały cykor;-)
OdpowiedzUsuńJazz, każdy się czegoś boi. Ja się boję pająków:)
OdpowiedzUsuń