SKŁADNIKI:
Około 1 kg wołowiny, najlepiej pieczeni, ligawy lub rostbef
20 dkg surowego, wędzonego boczku
4 ząbki czosnku
1 duża marchew
1 por
1 duża cebula
4 duże pomidory
10-14 pieczarek ( w zależności od wielkości kapelusza)
10-14 cebulek perłowych lub kilka szalotek
1 bouquet garni:
2 gałązki świeżej pietruszki
2 gałązki świeżego tymianku
2-3 liście laurowe
1 łodyga selera naciowego
Wszystkie zioła związujemy razem lub wkładamy do specjalnego woreczka z gazy.
500 ml wywaru wołowego
350 ml czerwonego wina wytrawnego
Tłuszcze: masło, oliwa z oliwek lub olej słonecznikowy
Najpierw posiekam wszystko, aby mieć gotowe składniki. Kroję więc w kostkę boczek, marchewkę, cebulę ( tę zwykłą, nie perłową), czosnek,. Z pora biorę jego białą i jasno-zieloną część. Ciemno- zielone liście chowam do lodówki. Przydadzą się do zupy. Siekam por.
Wołowinę oczyszczam najpierw z błon i ścięgien. Dzięki temu będzie bardziej miękka. Jednak nie wyrzucam błon z kawałkami mięsa. Wkładam je do garnka i zalewam wodą w ilości 600 mililitrów. Otrzymam z tego wywar wołowy, potrzebny do dania. Zalewam większą ilością wody, bo część wyparuje. Jeśli jest zbyt mało wołowiny na wywar, można dodać tańszą wołowinę np.: pręgę. Pamiętajcie również, że wywar należy przygotować zanim zabierzemy się za danie główne. Smaczny bulion wołowy potrzebuje co najmniej 2 godzin na gotowanie. Wołowinę kroję w kostkę, wielkość nie gra znaczenia, aby kawałki nie były zbyt duże. Może być dwa centymetry na dwa, albo jak sami wolicie.
Kiedy mamy już bulion i wszystko pokrojone możemy przystąpić do robienia słynnego gulaszu.
W głębokiej patelni lub garnku roztapiamy trzy łyżki oleju i łyżkę masła. Do tego wrzucamy boczek i wytapiamy z niego tłuszcz. Kiedy boczek jest już rumiany odcedzamy go i przekładamy do miseczki. Teraz trzeba obsmażyć wołowinę. Wkładamy ją partiami, nie całą na raz, bo nie obsmaży się równomiernie. Więc najpierw jedną porcję rumienimy ze wszystkich stron, wyciągamy do miski i nakładamy następną. Kiedy cała wołowina jest zrumieniona i wyjęta już z garnka, do tego samego tłuszczu wrzucamy warzywa, kolejno: por, czosnek, cebulę, marchewkę. Blanszujemy. Kiedy warzywa zrobią się szkliste ( miarodajna jest głównie cebula), wlać wino i bulion, dodać pokrojone w ósemki pomidory, bouquet garni. Doprowadzić do wrzenia. Teraz dodajemy boczek i wołowinę. Wszystkie składniki muszą być przykryte płynem. Dodajemy sól i pieprz i przykrywamy garnek. Wszystko będzie się gotować na wolnym ogniu od 2 do 3 godzin. Możecie również zrobić to w żaroodpornym naczyniu wkładając do piekarnika rozgrzanego do 150 stopni C. Wtedy będzie to trwało około 2 godzin. Od czasu do czasu danie trzeba będzie zamieszać. Jeśli w między czasie zauważycie, że sos za bardzo odparował, dolejcie wina. I znów cierpliwie czekamy, aż smaki się połączą. Na pół godziny przed końcem gotowania ( lub pieczenia), roztapiamy na patelni masło i wrzucamy pokrojone pieczarki oraz cebulki. Ja nie dostałam u siebie w sklepie cebuli perłowej, zastąpiłam ją cebulą białą. Blanszujemy cebulę a pieczarki zrumieniamy. Kiedy są złote, przekładamy je do gulaszu. Gotujemy kolejne 30-45 minut i voila ! Danie gotowe. Teraz trzeba tylko zagęścić, jeśli ktoś chce. W tym celu 2 łyżki masła topimy na patelni i dodajemy dwie łyżki mąki pszennej. Mieszamy aż do uzyskania złotej zasmażki. Wlewamy powoli dwie chochle schłodzonego sosu z naszej wołowiny i mieszamy gotując, aż zgęstnieje. Zawartość patelni wlewamy do boeuf ‘a i zagotowujemy delikatnie mieszając. Kiedy sos zgęstnieje można podawać na stół. Warto przed tym popróbować, czy danie jest wystarczająco dosolone i popieprzone. ;-).
Można podawać z chrupiącym pieczywem, lub puree ziemniaczanym.
Puree najprostsze:
Ugotowane ziemniaki, odparować, utłuc w garnku, dodać łyżkę masła, śmietanę, sól i pieprz do smaku. Na wierzchu posyp koperkiem. Gotowe.
Puree serowo-ziemniaczane
Wszystko tak jak na górze, ale dodajemy dodatkowo starty ser żółty, taki, który najbardziej lubicie w ilości 30% w stosunku do ziemniaków. Masę mieszamy i wkładamy w żaroodpornym naczyniu do piekarnika o temperaturze 180 stopni. Kiedy masa zrobi się złota, puree gotowe.
Teraz już tylko zapalcie świece na stole i smacznego!
Do jutra dołączę zdjęcia.
Ja nie wiem... kiedy Ty znajdujesz czas na takie pysznościowe czary-mary?! ;) Możliwości są tylko dwie: jesteś MEGA-porządnicko-zorganizowana lub masz CZASOWSTRZYMYWACZ! Przyznaj się! :))
OdpowiedzUsuń:-)Czas ponoć, jest tylko wytworem ludzkiej wyobraźni... Może uda się go jakoś pokonać.
OdpowiedzUsuńMam całą armię do wykorzstania przeciko: golonki, sery, setki sałatek... I Was.