Dla wszystkich, którzy walczą z melancholią stworzono tartę z gruszkami. Francuz, który ją wymyślił przelał w nią wiele miłości. Jak spróbujecie, będzie wiedzieli o co mi chodzi. Więc może dziś, przy dobrej muzyce zrobicie tartę do popołudniowej kawki?
Potrzebujemy:
4 niezaduże gruszki ( Uwaga! Mogą być jabłka zamiast gruszek)
Szklanki białego wytrawnego wina
1/2 szklanki miodu
szklanki wody
1 korę cynamonu
1/2 laski wanilii
2-3 goździki (gwoździki)
1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
2/3 szklanki śmietany min. 18 % procent
3 duże jaja
Skórkę z jednej cytryny
2,3 łyżki soku z cytryny
łyżkę cukru brązowego
Na kruche ciasto:
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
2 łyżki cukru
jedą kostkę masła
1 jajo rozmącone z jedną łyżką wody
malutka szczypta soli
Uwaga! Cytrynę dokładnie wyszorować pod bieżącą wodą, bo ich skórki są pryskane i woskowane.
Przygotowujemy najpierw ciasto, ponieważ będziemy musieli chłodzić je w lodówce 3 godziny. Jeżeli macie mikser, malakser lub blender to użyjcie go, bo będzie szybciej. Więc do naczynia od robta kuchennego wsypujemy mąkę, dodajemy cukier i sól i kilka sekund mieszamy wszystko mikserem. To po to, by napowietrzyć mąkę. Dodajemy teraz pokrojone w kawałki masło i znów kilkanaście sekund miksujemy. Na koniec rozmącone z wodą jajo. Miksujemy teraz tak długo, aż ciasto zrobi się kulką. Chodzi po prostu o to, by było elastyczne i bez grudek. Będzie się kleić do rąk, ale to przez dużą ilość masła. NIe martwcie się tym. Kiedy ciasto jest gotowe oprószamy je lekko mąką ze wszystkich stron i zawijamy w folię aluminiową. Wkładamy na minimum 3 godziny do lodówki. Jeżeli macie więcej czasu to dla ciasta będzie lepiej, kiedy włożymy je na całą noc do lodówki, a jeśli nie, to nic. Po trzech godzinach chłodzenia też wyjdzie.
Kiedy ciasto jest na Alasce zabieramy się za serce tarty. Bierzemy średniej wielkości garnek. łączymy kolejno składniki, wrzucająćc je do rondla: startą skórkę z cytryny, wodę, wino, miód, goździki, cukier, startą korę cynamonu, rozciętą i oskrobaną z nasionek wanilię, sok z cytryny i gruszki - obrane ze skórki z wyciętymi gniazdami nasiennymi. Każda pokrojona na cztery części. Gruszki gotujemy w syropie tak długo, aż widelec miękko będzie w nie wchodził.
Kiedy ciasto jest już schłodzone wyciągamy je, przez 20 minut ogrzewamy w temp. pokojowej i dzielimy nożem na dwie równe połówki. Na oprószonej mąką stolnicy wałkujemy w koło lub prostokąt ( kształt dostosowujemy w zależności od foremki do pieczenia). Forma okągła nie powinna mieć grubości- wysokości ciasta większej niż 1 cm ). Wałkujemy najpierw jeden kawałek ciasta ( na dno), potem drugi ( do przykrycia). Wykładamy płatem ciasta dno foremki, tak, aby krawędzie ciasta,wystawały ponad nią ( końcami połączymy dwie części ciasta). Nakłuwamy ciasto widelcem. Układamy gruszki w gwiazdę, czyli wzdłuż promienia koła, zgodnie ze wskazówkami zegara. W naczyniu do miksera mieszamy teraz pzostałe składniki: śmietanę, 3 jaja, 1/4 szklanki syropu z owoców i gałkę muszkatołową. Ostrożnie zalewamy miksturą gruszki poukładane na cieście. Teraz na wierzch kładziemy drugą część ciasta i zlepiamy końce spodu i wierzchu tarty. Nakłuwamy delikatnie widelcem. Dość gęsto, bo inacze ciasto pęknie w czasie pieczenia. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na około 35 minut. Tarta jest gotowa, kiedy jej wierzch stanie się złoty. W czasie pieczenia tarty podgrzewamy znowu syrop, który został nam z gruszek. Tak długo, aż płyny odparują a na dnie bedzie gęsty syrop. Wtedy zlewamy go do miseczki i schładzamy. Upieczoną tartę, studzimy wyciągamy z foremki. Podaną już na talerzyku polewamy syropem. I już, gotowe. Może trochę się trzeba przy niej narobić, ale ta tarta grzechu jest warta. Z całego serca życzę Wam smacznego!
p.s. Przypominam tylko przepis z jednego z pierwszych postów, bo jest grzechu wart. I tym razem nie, nie jest prosty, ale do zrobienia. A efekt. Hmmm. Jak nie lubię slodyczy, naprawdę, grzechu wart ;)
Butterfly i prośba do czytelników
To kulinarna podróż przez smaki świata, w poszukiwaniu smaku doskonałego. Każdego dnia będę coś gotować dla siebie i dla Was. Może wspólnie odnajdziemy harmonię zmysłów. Zupy,sery,mięsa,wędliny,owoce,morza,sałatki,chleb,makarony,pizza,desery. Mniam! Afrodyta powstała z morskiej piany... Butterfly z mojej wanny pełnej jabłek. Leć, leć motylku do ludzi. Przynieś im radość i uśmiech. Wrzuć im do garnka garstkę szczęścia i natkę spokoju. Leć, leć mój malutki.
Wszelkie prawa autorskie są zastrzeżone dla autora bloga. Opublikowane fragmenty powieści pod roboczym tytułem "Gniew Aniołow" są również własnością autora bloga i zostały przez niego napisane, według dat publikacji. Za uszanowanie zasad tej strony dziekuję :)
autor: Izabela Sikorska
autor: Izabela Sikorska
czwartek, 18 sierpnia 2011
piątek, 12 sierpnia 2011
Sardynki w cytrynowym winegrecie. Kuchnia grecka.
Etykiety:
dania z grilla,
kuchnia grecka,
ryby i owoce morza
Dziś proponuje danie w 10 minut bardzo proste, smaczne i zdrowe. Zamiast sardynki może być śledź, lub sielawa, lub jakaś inna ryba o niewielkich rozmiarach.
Rybę grillujemy, lub smażymy na złoty kolor na patelni.
Winigret:
- sok z jednej cytryny i starta skórka z tej cytryny
- 6 łyżek oliwy z oliwek
- szczypta soli
- siekana natka pietruszki
Składniki łączymy w miseczce. Mieszamy (roztrzepujemy), aż do uzyskania kremowej konsystencji. W kuchni francuskiej nazywa się to ajoli. Na koniec wsypujemy siekaną pietruszkę.
Rybki polewamy sosem. Podajemy z chrupiącym pieczywem. Smacznego.
Rybę grillujemy, lub smażymy na złoty kolor na patelni.
Winigret:
- sok z jednej cytryny i starta skórka z tej cytryny
- 6 łyżek oliwy z oliwek
- szczypta soli
- siekana natka pietruszki
Składniki łączymy w miseczce. Mieszamy (roztrzepujemy), aż do uzyskania kremowej konsystencji. W kuchni francuskiej nazywa się to ajoli. Na koniec wsypujemy siekaną pietruszkę.
Rybki polewamy sosem. Podajemy z chrupiącym pieczywem. Smacznego.
piątek, 29 lipca 2011
Noisettes z cielęciny lub jagnięciny. Mój przepis
Etykiety:
dania z grilla,
kuchnia francuska,
mięsa
Noisettes oznacza "orzech laskowy". A nazwa dania wzięła się stąd, że mięso rolujemy w kulki, przypominające orzechy. Danie jest proste, bardzo smaczne i ma delikatny wytworny smak. No i oczywiście nie pochodzi tym razem z kuchni greckiej, tylko mojej. To skrzyżowanie kuchni francuskiej i wloskiem, którego dokonałam ostatnio gotując.
A tak skacze na koniu moja córka Nella :)
POTRZEBUJEMY: NOISETTES
-6 Kotletów z jagnięciny lub cielęciny. ( ok kilograma)
- 180 mililitrów białego, półsłodkiego wina
- 180 mililitrów wywaru mięsnego, lub rosołu, ale nie z kostki!
- skórkę z jednej cytryny
- dwie gałązki świeżego rozmarynu
- dwie łyżki masła
- garść mąki pszennej
- oliwa do smażenia
- sól i pieprz do smaku
Mięso solimy, rolujemy w kulki i przewiązujemy sznurkiem spożywczym. Obtaczamy w mące i smażymy na patelni w rozgrzanej oliwie po kilka minut, na złoty kolor. Przekładamy na bok.
Patelnię deglasujemy ( zalewamy) winem i po chwili przelewamy do dużego rondla.Dodajemy wywar mięsny, skórkę z cytryny i kilka kropel soku, gałązki rozmarynu. Zagotowujemy i dodajemy mięso. Gotujemy około 1 godziny, aż do miękkości. Na koniec mięso przekładamy na talerz pod folię, aby nie wystygło a sos odparowujemy, aż zgęstnieje. Sól i pieprz do smaku i masło, aby nadać aksamitności i wydobyć smak.
Rada: jeżeli sosu jest za dużo i nie chce zgęstnieć rozpuście w drugim rondlu czubatą łyżkę masła, dodajcie 2 łyżki mąki, zasmażkę zalewajcie systematycznie dodając sosu z mięsa. Chwile gotujcie, aż zgęstnieje.
WERSJA NA GRILLA
Składniki jak wyżej. Mięsa nie smażcie na patelni. W rondlu, lub misce połączcie wino, rozmaryn, skórkę z cytryny i wrzucie do niej mięso na 4-8 godzin. Po tym czasie mięso wyjmijcie i upieczcie na grillu a sos przyrządźcie z marynaty dodając wywar mięsny, według przepisu jak wyżej.
Mięso polewamy sosem, podajemy z pieczonymi ziemniaczkami, lub pieczywem oraz swoja ulubiona sałatką, lub grillowanymi warzywami polanymi oliwą i białym octem winnym.
SMACZNEGO:)
A tak skacze na koniu moja córka Nella :)
POTRZEBUJEMY: NOISETTES
-6 Kotletów z jagnięciny lub cielęciny. ( ok kilograma)
- 180 mililitrów białego, półsłodkiego wina
- 180 mililitrów wywaru mięsnego, lub rosołu, ale nie z kostki!
- skórkę z jednej cytryny
- dwie gałązki świeżego rozmarynu
- dwie łyżki masła
- garść mąki pszennej
- oliwa do smażenia
- sól i pieprz do smaku
Mięso solimy, rolujemy w kulki i przewiązujemy sznurkiem spożywczym. Obtaczamy w mące i smażymy na patelni w rozgrzanej oliwie po kilka minut, na złoty kolor. Przekładamy na bok.
Patelnię deglasujemy ( zalewamy) winem i po chwili przelewamy do dużego rondla.Dodajemy wywar mięsny, skórkę z cytryny i kilka kropel soku, gałązki rozmarynu. Zagotowujemy i dodajemy mięso. Gotujemy około 1 godziny, aż do miękkości. Na koniec mięso przekładamy na talerz pod folię, aby nie wystygło a sos odparowujemy, aż zgęstnieje. Sól i pieprz do smaku i masło, aby nadać aksamitności i wydobyć smak.
Rada: jeżeli sosu jest za dużo i nie chce zgęstnieć rozpuście w drugim rondlu czubatą łyżkę masła, dodajcie 2 łyżki mąki, zasmażkę zalewajcie systematycznie dodając sosu z mięsa. Chwile gotujcie, aż zgęstnieje.
WERSJA NA GRILLA
Składniki jak wyżej. Mięsa nie smażcie na patelni. W rondlu, lub misce połączcie wino, rozmaryn, skórkę z cytryny i wrzucie do niej mięso na 4-8 godzin. Po tym czasie mięso wyjmijcie i upieczcie na grillu a sos przyrządźcie z marynaty dodając wywar mięsny, według przepisu jak wyżej.
Mięso polewamy sosem, podajemy z pieczonymi ziemniaczkami, lub pieczywem oraz swoja ulubiona sałatką, lub grillowanymi warzywami polanymi oliwą i białym octem winnym.
SMACZNEGO:)
czwartek, 21 lipca 2011
Greckie kotlety z grilla w picie z tzatziki. Keftedes, tzatziki i pita :)
Etykiety:
dania z grilla,
kuchnia grecka,
mięsa
Kuchnia kreteńska jest nieco odmienna od tej tradycyjnej greckiej. Dużo w niej wpływów kuchni włoskiej, przez zabór Wenecjan i kuchni tureckiej. Turcja długo okupowała Kretę. Powstał tu swoisty miks kuchni greckiej, włoskiej i arabskiej. To daje niepowtarzalne smaki i aromaty, gdzie obok musaki, stawia się spaghetti i keftedes, greckie kotleciki doprawione kminem rzymskim. A oto moja wariacja na temat dań, jakich tam posmakowałam. Sprawdzona i smaczna. Nadaje się na grilla. Przy okazji kolejne pejzaże z Krety :)
potrzebujemy:
KEFTEDES - MIELONE KOTLECIKI ( cielęcina, baranina, wieprzowina lub drób)
1/2 kg cielęciny mielonej
30 dkg wieprzowiny, najlepiej łopatki
1,5 łyżeczki zmiażdżonego w moździerzu kminu
szczypta soli i pieprzy czarnego do smaku
1 namoczona bułka posiekana tasakiem
1 duże jajo, lub 2 małe
1 cebula średnia starta na tarce
3 ząbki czosnku starte na tarce
Składniki łączymy, wyrabiamy gładką masę z mięsa, formujemy kotleciki, tak jak hamburgery, płaskie i o równym owalu. Pieczemy na grillu lub patelni ok. 15 minut obracając.
Pita:
Gotowe chlebki pita przecinamy w połowie, nie rozcinając do końca, opiekamy na grillu lub w piekarniku aż pojawia się złote piegi.
sos tzatziki:
1 duży jogurt grecki lub serek homogenizowany
2 ogórki zielone długości dłoni
3 ząbki czosnku
sól i świeżo mielony pieprz do smaku
Do miseczki przekładamy jogurt, ogórki ścieramy na tarce o grubych oczkach, czosnek przeciskamy przez praskę, energicznie mieszamy łącząc składniki. Warto jest zrobić tzatziki co najmniej godzinę przed podaniem, aby smaki zdążyły się połaczyć.
A teraz wszystko łączymy razem. Usmażone lub zgrillowane kotleciki wkładamy do środka pity, dodajemy dwa plastry pomidora, dwa krążki cebuli, 3, 4 plastry zielonego ogórka i kilka pasków papryki. Wnętrze smarujemy tzatziki. Podajemy z czerwonym, wytrawnym winem. Gotowe. Danie jest szybkie, choć składa się z kilku dań. I warte zrobienia. Pyszne, taki grecki, swojski hamburger ;)
potrzebujemy:
KEFTEDES - MIELONE KOTLECIKI ( cielęcina, baranina, wieprzowina lub drób)
1/2 kg cielęciny mielonej
30 dkg wieprzowiny, najlepiej łopatki
1,5 łyżeczki zmiażdżonego w moździerzu kminu
szczypta soli i pieprzy czarnego do smaku
1 namoczona bułka posiekana tasakiem
1 duże jajo, lub 2 małe
1 cebula średnia starta na tarce
3 ząbki czosnku starte na tarce
Składniki łączymy, wyrabiamy gładką masę z mięsa, formujemy kotleciki, tak jak hamburgery, płaskie i o równym owalu. Pieczemy na grillu lub patelni ok. 15 minut obracając.
Pita:
Gotowe chlebki pita przecinamy w połowie, nie rozcinając do końca, opiekamy na grillu lub w piekarniku aż pojawia się złote piegi.
sos tzatziki:
1 duży jogurt grecki lub serek homogenizowany
2 ogórki zielone długości dłoni
3 ząbki czosnku
sól i świeżo mielony pieprz do smaku
Do miseczki przekładamy jogurt, ogórki ścieramy na tarce o grubych oczkach, czosnek przeciskamy przez praskę, energicznie mieszamy łącząc składniki. Warto jest zrobić tzatziki co najmniej godzinę przed podaniem, aby smaki zdążyły się połaczyć.
A teraz wszystko łączymy razem. Usmażone lub zgrillowane kotleciki wkładamy do środka pity, dodajemy dwa plastry pomidora, dwa krążki cebuli, 3, 4 plastry zielonego ogórka i kilka pasków papryki. Wnętrze smarujemy tzatziki. Podajemy z czerwonym, wytrawnym winem. Gotowe. Danie jest szybkie, choć składa się z kilku dań. I warte zrobienia. Pyszne, taki grecki, swojski hamburger ;)
wtorek, 19 lipca 2011
Papryka pieczona z serem feta. Kuchnia grecka i kreteńskie wspomnienia.
Etykiety:
dania z grilla,
kuchnia grecka,
podróże,
sałatki
Kreta.
Największa wyspa Grecji. Piękna, otoczona wzgórzami i wysokimi górami. Z ich szczytu rozpościera się bajeczny widok na morze.
Opływają ją trzy morza. Kreteńskie, Libijskie wchodzące w basen Morza Śródziemnego. Okala ją bardzo zróżnicowane nabrzeże od skalistego z licznymi grotami, poprzez błękitne laguny i atole, po długie, piaszczyste, czasem gęsto porośnięte palmami plaże. To tutaj narodził się Zeus i najstarsza kolebka kultury europejskiej: kultura minojska.
To stąd wyruszył na skrzydłach Ikar i Dedal uciekając przed Królem Minosem a groźny Minotaur straszył okolicznych mieszkańców swym żałosnym rykiem uwięzienia w labiryncie.
Niezwykła, różnorodna, zaskakująca zmiennością krajobrazu i pełna gościnności swych mieszkańców. Tak w skrócie o Krecie. I czuje się w jej pięknym krajobrazie oddech wielkich, starożytnych przodków. Wieczorem cykady przygrywają do lampki wina a szum fal im akompaniuje.
Wszędzie rosną drzewa oliwne. Na skałach, parkingach, przy plażach. Kreta ma ponad 30 milionów oliwek i jest głównym dostawcą oliwy greckiej. I przyznam, że z dotąd mi znanych - najlepszej! Przebyłam Kretę wzdłuż i wszerz robiąc ponad 1600 km razem z mężem i dwójką dzieci. Na krańcu wschodniego wybrzeża odnalazłam najlepszą oliwę, jaką w życiu spożywałam. I nie mogę o niej zapomnieć.O Krecie też.
A oto papryka z fetą z grilla lub piekarnika. Pycha :)
POTRZEBUJEMY:
- 9 podłużnych, średniej wielkości jasnozielonych papryk
- 300 g startego na tarce na grubych oczkach sera feta
- 1/2 szklanki oliwy z pierwszego tłoczenia
- pieprz z młynka
- kilka kropel octu białego, winnego
- łyżeczkę świeżego oregano
Paprykom odcinamy czapeczki, czyli miejsce gdzie mają ogonek. Odkładamy "zatyczki" do paprykowego pojemnika. Łyżką wyciągamy pestki. Ser feta mieszamy z 1/3 oliwy i dodajemy pieprzu oraz oregano. Mieszamy a gotowym farszem wypełniamy papryki. Zatykamy "czapeczkami". Na blasze wyłożonej pergaminem lub folią aluminiową układamy faszerowane strąki papryki. Smarujemy oliwą, zostawiając 50 % na później. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 % na 12-15 minut, lub na grilla. Upieczone papryki chłodzimy, aby były letnie, polewamy resztą oliwy, skrapiamy kilkoma kroplami octu winnego i przyozdabiamy listkami świeżego oregano. Podajemy z chrupiącą bułeczką i białym winem.
SMACZNEGO!!!
Największa wyspa Grecji. Piękna, otoczona wzgórzami i wysokimi górami. Z ich szczytu rozpościera się bajeczny widok na morze.
Opływają ją trzy morza. Kreteńskie, Libijskie wchodzące w basen Morza Śródziemnego. Okala ją bardzo zróżnicowane nabrzeże od skalistego z licznymi grotami, poprzez błękitne laguny i atole, po długie, piaszczyste, czasem gęsto porośnięte palmami plaże. To tutaj narodził się Zeus i najstarsza kolebka kultury europejskiej: kultura minojska.
To stąd wyruszył na skrzydłach Ikar i Dedal uciekając przed Królem Minosem a groźny Minotaur straszył okolicznych mieszkańców swym żałosnym rykiem uwięzienia w labiryncie.
Niezwykła, różnorodna, zaskakująca zmiennością krajobrazu i pełna gościnności swych mieszkańców. Tak w skrócie o Krecie. I czuje się w jej pięknym krajobrazie oddech wielkich, starożytnych przodków. Wieczorem cykady przygrywają do lampki wina a szum fal im akompaniuje.
Wszędzie rosną drzewa oliwne. Na skałach, parkingach, przy plażach. Kreta ma ponad 30 milionów oliwek i jest głównym dostawcą oliwy greckiej. I przyznam, że z dotąd mi znanych - najlepszej! Przebyłam Kretę wzdłuż i wszerz robiąc ponad 1600 km razem z mężem i dwójką dzieci. Na krańcu wschodniego wybrzeża odnalazłam najlepszą oliwę, jaką w życiu spożywałam. I nie mogę o niej zapomnieć.O Krecie też.
A oto papryka z fetą z grilla lub piekarnika. Pycha :)
POTRZEBUJEMY:
- 9 podłużnych, średniej wielkości jasnozielonych papryk
- 300 g startego na tarce na grubych oczkach sera feta
- 1/2 szklanki oliwy z pierwszego tłoczenia
- pieprz z młynka
- kilka kropel octu białego, winnego
- łyżeczkę świeżego oregano
Paprykom odcinamy czapeczki, czyli miejsce gdzie mają ogonek. Odkładamy "zatyczki" do paprykowego pojemnika. Łyżką wyciągamy pestki. Ser feta mieszamy z 1/3 oliwy i dodajemy pieprzu oraz oregano. Mieszamy a gotowym farszem wypełniamy papryki. Zatykamy "czapeczkami". Na blasze wyłożonej pergaminem lub folią aluminiową układamy faszerowane strąki papryki. Smarujemy oliwą, zostawiając 50 % na później. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 % na 12-15 minut, lub na grilla. Upieczone papryki chłodzimy, aby były letnie, polewamy resztą oliwy, skrapiamy kilkoma kroplami octu winnego i przyozdabiamy listkami świeżego oregano. Podajemy z chrupiącą bułeczką i białym winem.
SMACZNEGO!!!
sobota, 2 lipca 2011
Wróciłam :) Kreta, wyspa rajskich plaż.
Etykiety:
Kreta
No i jestem. Wróciłam. Ze zdjęciami i wieloma przepisami, tak jak obiecałam. Na początek kilka zdjęć z podróży.
niedziela, 12 czerwca 2011
Kasza gryczana z pulpetami w pomidorach. Fantastyczne danie dla całej rodziny.
Etykiety:
kasza gryczana,
mięsa,
zapiekanka
Zupełnie niespodziewanie przywołano dziś w mojej pamięci danie, które jadłam kilka tygodni temu w Zakopanem.
Moja zaspana córka wstała w niedzielny poranek i opowiedziała mi swój sen. Mówi:
- Mamo... Jestem taka głodna. Wszystko przez ten sen, który dziś miałam.
- A co Ci się śniło?
- Kasza gryczana! I była taka, taaaka pyszna. I był w niej chyba groszek? Nie, to nie był groszek, to był koperek i pomidory. Mamo. Już wiem. Śniła mi się ta kasza, którą jadłyśmy w Zakopanem. Pamiętasz?
A jakże. Pamiętam. Pod koniec Krupówek w Zakopcu jest restauracja zupełnie inna niż wszystkie w tym miejscu. Nazywa się Dobra Kasza Nasza. Cena obiadu waha się od 10 złotych do 30 złotych. Dania z kaszy to rząd 14-20 złotych. Gorąco polecam ten lokal. Serwuję różne zapiekanki z kaszy wyciągane wprost ze specjalnego pieca. Kto nie lubi kaszy znajdzie tam na pewno coś innego i równie pysznego. Polecam żeberka w gruszkach.
Wiedziona wspomnieniem kaszy naszych kochanych Górali poleciałam do sklepu. I kupiłam:
POTRZEBUJEMY ( danie dla 4-6 osób na dwa dni )
-pół kg mięsa mielonego, takiego, jakie lubimy
- 3 duże pomidory
- trzy opakowania ( saszetki) kaszy gryczanej prażonej
- pęczek koperku
- puszka pomidorów w przecierze
- 6 ząbków czosnku ( dużych)
- 2 średnie cebule
- jedna średniej wielkości marchewka
- i średni korzeń pietruszki
- 2 kromki białego chleba
- tłuszcz do smażenia, najlepiej gęsi lub oliwę, jeśli nie macie
- 1,3 kostki masła mocno schłodzonego
Najpierw w lekko osolonej wodzie gotujemy kaszę. Krócej niż na opakowaniu o jakieś 30%. Więc jeśli jest napisane gotuj 15 minut, to gotujcie 10. W tym czasie robimy szybko pulpety.
Zmielone mięso wrzucamy do miski. Na drobnych oczkach tarki ścieramy marchewkę, pietruszkę, cebulę i 3 ząbki czosnku. Od chleba odcinamy skórkę i siekamy tasakiem na miazgę. Do mięsa i warzyw dodajemy jedno jajko i posiekany chleb. Solimy i pieprzymy do smaku. Mieszamy. Formujemy drobne kuleczki o średnicy do 1,5 cm.
Pomidory zalewamy wrzątkiem na 60 sekund, potem gorącą wodę wylewamy i hartujemy pomidory w zimnej wodzie. Teraz skórka sama zejdzie z pomidora. Pulpety smażymy na patelni a pomidory kroimy w cząstki wybierając z nich łyżeczką gniazda nasienne. Pestki z pomidorów wraz z sokiem odkładamy do osobnego naczynia. Po wyjęciu pulpetów wlewamy do tłuszczu z nich na patelni pół szklanki zimnej wody i deglasujemy, czyli " ściągamy" smak i soki po mięsie. Lekko odparowany płyn przelewamy do naczynia z gniazdami pomidorów. Miksujemy blenderem.
Przygotowujemy zapiekankę:
Potrzebujemy do tego dużego, ale płaskiego naczynia żaroodpornego. Taki duży, płaski półmisek. Wykładamy do niego odcedzoną kaszę gryczaną, kładziemy pulpety, dodajemy pokrojony drobno miąższ pomidorów i puszkę z pomidorami wraz z sokiem z nich. Na koniec wlewamy nasz sos z blendera, posiekany pęczek koperku i trzy sprasowane ząbki czosnku. Solimy i pieprzymy do smaku.Delikatnie mieszamy dwiema dużymi łyżkami. Tak jak sałatkę. Ścieramy na grubych oczkach masło, posypując wiórkami danie.
Wstawiamy na 15- 20 minut do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni C. W trakcie pieczenia kilka razy mieszamy. Pycha. Naprawdę. Ja dostałam dziś od córki za to danie buziaka. Może opis jest długi, ale danie robiłam w 30 minut. Jeżeli danie będą jedli tylko dorośli możecie dodać do zapiekanki 2 płaskie łyżeczki chili.
Danie stworzyłam w oparciu o własna fantazje, ale zainspirowały mnie zakopiańskie kasze w wyżej wymienionej restauracji. To był maj, na dole ciepło 20 stopni. Na Kasprowym pół metra śniegu. Wszystko na zdjęciach. Smacznego i pozdrawiam z mojej kuchni. Za dwa dni rozpoczynam podróż na Kretę. I... Przywiozę naręcze przepisów specjalnie dla Was. Od lipca cykl kuchni greckiej i kreteńskiej. :)))
Moja zaspana córka wstała w niedzielny poranek i opowiedziała mi swój sen. Mówi:
- Mamo... Jestem taka głodna. Wszystko przez ten sen, który dziś miałam.
- A co Ci się śniło?
- Kasza gryczana! I była taka, taaaka pyszna. I był w niej chyba groszek? Nie, to nie był groszek, to był koperek i pomidory. Mamo. Już wiem. Śniła mi się ta kasza, którą jadłyśmy w Zakopanem. Pamiętasz?
A jakże. Pamiętam. Pod koniec Krupówek w Zakopcu jest restauracja zupełnie inna niż wszystkie w tym miejscu. Nazywa się Dobra Kasza Nasza. Cena obiadu waha się od 10 złotych do 30 złotych. Dania z kaszy to rząd 14-20 złotych. Gorąco polecam ten lokal. Serwuję różne zapiekanki z kaszy wyciągane wprost ze specjalnego pieca. Kto nie lubi kaszy znajdzie tam na pewno coś innego i równie pysznego. Polecam żeberka w gruszkach.
Wiedziona wspomnieniem kaszy naszych kochanych Górali poleciałam do sklepu. I kupiłam:
POTRZEBUJEMY ( danie dla 4-6 osób na dwa dni )
-pół kg mięsa mielonego, takiego, jakie lubimy
- 3 duże pomidory
- trzy opakowania ( saszetki) kaszy gryczanej prażonej
- pęczek koperku
- puszka pomidorów w przecierze
- 6 ząbków czosnku ( dużych)
- 2 średnie cebule
- jedna średniej wielkości marchewka
- i średni korzeń pietruszki
- 2 kromki białego chleba
- tłuszcz do smażenia, najlepiej gęsi lub oliwę, jeśli nie macie
- 1,3 kostki masła mocno schłodzonego
Najpierw w lekko osolonej wodzie gotujemy kaszę. Krócej niż na opakowaniu o jakieś 30%. Więc jeśli jest napisane gotuj 15 minut, to gotujcie 10. W tym czasie robimy szybko pulpety.
Zmielone mięso wrzucamy do miski. Na drobnych oczkach tarki ścieramy marchewkę, pietruszkę, cebulę i 3 ząbki czosnku. Od chleba odcinamy skórkę i siekamy tasakiem na miazgę. Do mięsa i warzyw dodajemy jedno jajko i posiekany chleb. Solimy i pieprzymy do smaku. Mieszamy. Formujemy drobne kuleczki o średnicy do 1,5 cm.
Pomidory zalewamy wrzątkiem na 60 sekund, potem gorącą wodę wylewamy i hartujemy pomidory w zimnej wodzie. Teraz skórka sama zejdzie z pomidora. Pulpety smażymy na patelni a pomidory kroimy w cząstki wybierając z nich łyżeczką gniazda nasienne. Pestki z pomidorów wraz z sokiem odkładamy do osobnego naczynia. Po wyjęciu pulpetów wlewamy do tłuszczu z nich na patelni pół szklanki zimnej wody i deglasujemy, czyli " ściągamy" smak i soki po mięsie. Lekko odparowany płyn przelewamy do naczynia z gniazdami pomidorów. Miksujemy blenderem.
Przygotowujemy zapiekankę:
Potrzebujemy do tego dużego, ale płaskiego naczynia żaroodpornego. Taki duży, płaski półmisek. Wykładamy do niego odcedzoną kaszę gryczaną, kładziemy pulpety, dodajemy pokrojony drobno miąższ pomidorów i puszkę z pomidorami wraz z sokiem z nich. Na koniec wlewamy nasz sos z blendera, posiekany pęczek koperku i trzy sprasowane ząbki czosnku. Solimy i pieprzymy do smaku.Delikatnie mieszamy dwiema dużymi łyżkami. Tak jak sałatkę. Ścieramy na grubych oczkach masło, posypując wiórkami danie.
Wstawiamy na 15- 20 minut do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni C. W trakcie pieczenia kilka razy mieszamy. Pycha. Naprawdę. Ja dostałam dziś od córki za to danie buziaka. Może opis jest długi, ale danie robiłam w 30 minut. Jeżeli danie będą jedli tylko dorośli możecie dodać do zapiekanki 2 płaskie łyżeczki chili.
Danie stworzyłam w oparciu o własna fantazje, ale zainspirowały mnie zakopiańskie kasze w wyżej wymienionej restauracji. To był maj, na dole ciepło 20 stopni. Na Kasprowym pół metra śniegu. Wszystko na zdjęciach. Smacznego i pozdrawiam z mojej kuchni. Za dwa dni rozpoczynam podróż na Kretę. I... Przywiozę naręcze przepisów specjalnie dla Was. Od lipca cykl kuchni greckiej i kreteńskiej. :)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
