Butterfly i prośba do czytelników

To kulinarna podróż przez smaki świata, w poszukiwaniu smaku doskonałego. Każdego dnia będę coś gotować dla siebie i dla Was. Może wspólnie odnajdziemy harmonię zmysłów. Zupy,sery,mięsa,wędliny,owoce,morza,sałatki,chleb,makarony,pizza,desery. Mniam! Afrodyta powstała z morskiej piany... Butterfly z mojej wanny pełnej jabłek. Leć, leć motylku do ludzi. Przynieś im radość i uśmiech. Wrzuć im do garnka garstkę szczęścia i natkę spokoju. Leć, leć mój malutki.
Wszelkie prawa autorskie są zastrzeżone dla autora bloga. Opublikowane fragmenty powieści pod roboczym tytułem "Gniew Aniołow" są również własnością autora bloga i zostały przez niego napisane, według dat publikacji. Za uszanowanie zasad tej strony dziekuję :)

autor: Izabela Sikorska

poniedziałek, 5 lipca 2010

RZYM rzucił mnie na kolana!!

RZYM jest tak piękny, że zapiera dech. Tak monumentalny, że wyciska chwilami łzy. Jest różnorodny, głośny i pachnie w każdym miejscu inaczej a jednocześnie gdybym zamknęła oczy, poznałabym go właśnie po zapachu. Gdybym robiła perfumy o jego zapachu wyekstrahowałam bym rybę, zapach świeżej wody, kamienia, czosnku, ciepłej oliwy i książki z atykwariatu. Na koniec esencja z kwiatów surfini i róży. To było pięć dni, tylko i aż. Przeżyłam je tak intesywnie, że dziś wydaje mi się jakbym tam była dwa tygodnie. Jak tylko ogarnę się, bo dopiero co wróciłam zaczynam serię przygód kulinarnych i nie tylko w Rzymie. Będzie o tym, jak odmienna jest kuchnia Rzymian od włoskiej, o pani w spadającym meloniku, którą spotkałam w ślepym zaułku, o kolejce wyborczej Polaków w sercu rzymskiego imperium, o kuchni z rzymskiego getta i zakazanym capucino.
Do usłyszenia! 

środa, 30 czerwca 2010

Witaj Rzymie!

NIe będzie mnie przez kilka dni, ponieważ nie wytrzymałam, kiedy skończyła się wspoaniała oliwa przywiezionan w ubiegłym roku z Włoch. I tak siedziałam kilka dni temu przed kompem i biadoliłam małżonkowi, oliwy brak, balsamico brak, smak parmezanu i mozzarelli zatarł się we wspomnieniach wraz z pięknymi targowiskami... NIe dobrze. Więc! Znalazłam tani lot, w sumie 150 złotych plus 42 opłata administracyjna ( tak to nazwali) i lecę jutro rano do Rzymu. Bilet w dwie strony 192 złote! A tam kuchnia nieco inna jest od tej popularnej włoskiej. Nowe smaki, zdjęcia i kuchnię rzymską, wkrótce przywiozę Wam na bloga. Nie mogę w to uwierzyć, jutro o tej porze będę piła wino na placu Campo di' Fiori. 

wtorek, 29 czerwca 2010

Szafranowa zupa rybna

Kiedy się gotuje, najlepszym przyjecielem jest wyobraźnia i wolność. Wyobraźnia podpowiada kompilację smaków, wolność pozwala zrywać kulinarne konwenanse. Ale czy ta zupa zerwała z tradycją? Nie wiem. Jedno jest pewne. POwstała w mojej głowie a potem na talerzu. Zapraszam do wypróbowania. Jest smaczna i prosta. W dodatku pobudza zmysły erotyczne :)

Potrzebne z potrzeby chwili, czyli mojej zamrażarki ( możecie skorzystać z produktów, które właśnie macie, czyli innych od moich)

- 2 fenkuły, czyli kopry rzymskie
- jeden por, biała i jasno-zielona część
- jedna młoda cebula średniej wielkości
- 2 żabki czosnku
- 10 muli lub 6-7 małż nowozelandzkich
- 10 krewetek z ogonami
- 70 dkg białej, morskiej ryby lub łosoś
- 1,5 - 2 litry wywaru rybnego ( robię to tak, nigdy obierając rybę i filetując, nie wyrzucam głów, ogonów i płetw oraz struny z kawalkami mięsa. Wszystko to, zgodnie z tradycyjna kuchnią francuską a nie "śmietnikową :-) zamrażam. To samo dotyczy skorup krewetek, homarów i krabów. NIe wyrzucamy tego, ponieważ to wlaśnie w tych odpadach jest bogactwo smaku i aromatu. Wszystko zamrażamy prze jakiś czas, kolejno zbierając to, co normalnie trafiło by do śmieci. Kiedy mamy już wystarczający zbiór "śmietnikowych" owoców morza, możemy przygotować wyborny wywar rybny, podstawę najwykwintniejszych zup i dań rybnych na świecie. Nasze końcówki produkcyjne myjemy, zalewamy wodą i gotujemy na wolnym ogniu, pod przykryciem około 2 godziny). Potem przedzedzamy przez sito i gotowe. Resztki rybiego mięsa chętnie zje niejeden kotek.
- śmietana do zabielania zupy
- 1 g szafranu ( około póltora łyżeczki)- zalewamy go 50 ml wrzątku zanim go użyjemy
- sól i pieprz do smaku ( proszę z młynka, to ma niebagateln wpływa na kompozycję smaku. Pieprz najlepiej 5 kolorów)
- dla tych co lubią, świeżo starty parmezan wprost na tafle zupy ( może być grouyer lub grana padano lub cheddar)
- 1/3 kostki masła dodana do ugotowanej zupy
- szklanka białego, dobrego wytrawnego wina
- opcjonalnie gałązka świeżego rozmarynu, pietruszki, tymianku, 2 liście laurowe

Warzywa siekamy. Cebulkę w kostkę, por w kółka, fenkuł w pół księżyce. Czosnek w kostkę. Na patelni rozgrzewamy oliwę i łyżke masła. dodajemy warzywa i blanszujemy. NIe pozwalamy się im zbytnio zrumienić. Jeżeli tak zaczyna się dziać na patelni, wtedy wlewamy szklankę białego wina. Doprowadzamy do wrzenia i redukujemy o 30 % płyn.  Zlewamy do rondla, dodajemy przecedzony wywar rybny, pokrojona w kostkę rybę, lub kilka ich gatunków, krewteki, małże, może być i krab. Co lubicie, to wrzućcie. Na koniec namoczony szafran. Przykrywamy i gotujemy na wolnym ogniu od 40 min. do godziny. Zupę zdejmujemy z ognia, dodajemy 1/3 kostki masła, doprawiamy solą i pieprzem z młynka i studzimy, tak by była letnia. Jest taka malutka tajemnica. Ta zupa lepiej smakuje przygotowana dzień wcześnej, schłodzona przez noc i ponownie podgrzana nastepnego dnia. Wtedy smaki i zapachy łączą się w jedną kopozycję. KIedy zupa jest letnia nakładamy, dodając uprzednio po kopiastej łyżce gęstej śmietany. Kto lubi może posypać serem i grzankami/ Gotowe.
Smacznego!

piątek, 25 czerwca 2010

Humus dla wegetarian i smakoszy

Kolejna propozycja jest również prosta i szybka w przyrządeniu. To popularny na BliskimWschodzie hummus. Danie wywodzi się z Libanu, ale jest bardzo popularne w kuchni zarówno arabskiej jak i żydowkiej.

Potrzebujemy:
-ok. 200 g ugotowanej ciecierzycy zwanej również cieciorką. MOżecie wziąć tę z puszki, ale wtedy trzeba ją odlać i osuszyć
- pół szklanki pasty sezamowej
- 4 łyżki wody
- sok z 1 cytryny
-3, 4 ząbki czosnku

Powyższe skłądniki miksujemy, doprawiamy solą i pieprzem. Przekładamy do miseczek, robimy zagłębienie w każdej porcji, wlewamy łyżkę oliwy, posypujemy mieloną, czerwoną papryką, świeżą natą pietruszki. Możemy przybrać czarnymi oliwkami i rzodkiewkami, lub innym warzywem. Ta prosta przekąska świetnie smakuje z ciepłym chlebem pita, lub tortillą.

Gotowe! Snacznego!

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Czerwone pesto i propozycja wołowiny

Było juz pesto zielone, to teraz propozycja czerwonego. Jest równie szybkie i proste w przygotowaniu co jego poprzednik. Pesto czerwone świetnie pasuje do mięs i wędlin oraz sałatek i tostini. Można je nakładać na domową pizzę, co wyraźnie pogłębia jej smak. Nadaje się do zapiekania muli olbrzymich lub małż Św. Jakuba. Małże po prostu się smaruje pesto, posypuje tartym serem i zapieka w piekarniku. Pyszne! Na koniec skrapia cytryną.

Potrzebujemy:
- 14-16 suszonch pomidorów
- pół szklanki oliwy z tych pomidorów
- 4 łyżki świeżo startego parmezanu
- 2-3 łyżki prażonych orzeszków pinii
- 2,3 ząbki czosnku
- na koniec uzupełniamy oliwę (4,5 łyżek) oliwą z oliwek)

Pomidory siekamy w paski, wrzucamy wszystkie składniki do miksera lub blendera. Miksujemy stopniowo dodając oliwę. Pesto do owoców morza można zakwasić sytyną i dodać 1, 2 ząbków czosnku więcej . Na koniec solimy i piprzymy do smaku.

WOŁOWINA W PESTO ( może być jagnięcina lub drób)

Ubite steki wołowe ( polędwica, ligawa lub biała pieczeń) skrapiamy octem balsamicznym i worcesterem, odstawiamy na noc lub chociaż na 2 godziny do zmarynowania. PO tym czasie wyciagamy wołowinę z marynaty i dokładnie rozprowadzamy pędzlem na każdym steku pesto.
Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek z trzema posiekanymi ząbkami czosnku. Kiedy czosnek się zrumieni wyciągamy go łyżką cedzakową. Wkładamy na rozgrzany tłuszcz steki i rumienimy z obu stron. Dolewmamy marynatę z mięsa i dusimy do miękkości. Na koniec solimy i pieprzymy ( najlepiej pięc pieprzów z młynka). POdajemy z chrupiącą sałatą. Identycznie można przygotować steki z drobiu, jeśli ktoś nie lubi czerwonego mięsa. Równie pyszna będzie jagnięcina.
POdane steki można jeszcze oprószyć świeżo startym parmezanem lub grana padano. Zamiast zielonej sałaty świetnie pasuje do mięsa szpinak zapieczony z czosnkiem, oliwą i mozzarelą.

SMACZNEGO!

zdjęcie pochodzi: http://deutsch.wsl.edu.pl/dateien/kinder/kurowska/obrazy/pomidor.jpg

niedziela, 20 czerwca 2010

Krewetki lub ryba po marokańsku

Dziś bardzo szybki przepis na obiad dosłownie w kilka minut. Danie jest smaczne i pachnie orientalnie.Możemy przyrządzić zarówno krewetki jak i rybę morską, taką jaką lubicie.

Potrzebujemy:

- 500 g krewetek lub ryby ( krewetki obieramy nie odrywając ogonów a skórę ryby nacinamy nożem pod kątem w  kilku miejscach)
- 2-3 łyżki oliwy
- 2-3 masła 1/2
- pół łyżeczki pieprzu cayenne ( jeśli chcecie by danie było ostre dajcie całą)
- pół łyżeczki mielonego imbiru
- łyżeczka mielonego kminu rzymskiego ( najlesze są całe ziarna utłuczone w moździerzu)
- 2 ząbki czosnku przepuszczone przez praskę
- cząstki limonki lub cytryny do przybrania oraz świeża kolendra do posypania ( można ją zastąpić pietruszką lub trybulą)


zdjęcie pochodzi ze strony:http://media-cdn.tripadvisor.com




Tłuszcz roztopić na patelni a w moździerzu zmieszać przyprawy i czosnek. Wrzucić przyprawy na patelnie i prażyć cały czas mieszając. Po kilkudziesięciu sekundach dodać rybę lub krewetki, obtoczyć w przyprawach i zalać chochlą wody, aby przyprawy się nie spaliły. Dusić krewetki około 5-10 minut rybę od 10-15 minut. Jeśli sos jest za rzadki wyjąć owoce morza na talerzyk a sos zredukować dalej podgrzewając. Przybrać cząstkami cytryny lub limonki, posypać świeżą kolendrą.

Smacznego!

sobota, 19 czerwca 2010

Dramat


Jestem aktorem


Dzielę swe role na dole i niedole

Jestem aktorem



Gram wielu i

wieloma jestem

jednocześnie nie będąc żadnym



jestem aktorem

dzielę swe role

sława i bogactwo

ubóstwo i głód



jestem słowem

obrazem

znaczeniem

pozbawionym wstępu

wyklętym z epilogu



jestem aktorem



Chciałbyś być mną?



marzec 2010